Przejdź do treści

Legenda głosi, że w XVIII w., po przejściu epidemii, w miejscowości Trzemżal ostały się jedynie trzy osoby i było tym trzem żal… Ale to dawne dzieje. Pasieka Trzemżal jest głównym punktem w zespole pasiek Kwiecińskich. Miejsce wszystkich początków i końców. Tutaj rozpoczynamy każdy dzień pracy, tutaj zwozimy nadstawki wypelnione po brzegi miodami, to tutaj planujemy, tworzymy nowe projekty, jednym zdaniem zamieniamy teorie na praktykę, stąd wyruszamy codziennie doglądać innych pasiek i tutaj wracamy tak na koniec każdego dnia, jak i sezonu. Pasieka stanowi centrum życia i pracy 44 pni pszczelich, znajduje się w niej także 155 ulików weselnych, służących do wychowu matek pszczelich.
Pozyskiwany miód z pasieki Trzemżal to przede wszystkim wczesno wiosenny wielokwiatowy, rzepakowy oraz na początku lipca lipowy, a także lipowo – spadźiowy

To Jedna z pierwszych pasiek założonych przez Michała Kwiecińskiego, rozbudowana w późniejszych latach do etapu specjalistycznej przez jego syna Kazimierza. Od ponad 70 lat pasieka składa się z niezmiennej liczby pszczelich rodzin, zamieszkujących ule zaprojektowane i wykonane w 1950 r. przez jej ówczesnego opiekuna. Ule po dziś dzień zadziwiają starannością wykonania, trwałością i – jak na czasy ich budowy – innowacyjnością. W ich wnętrzu panuje idealny mikroklimat do rozwoju i zimowania rodzin pszczelich. Na co dzień otoczone wonią słodyczy unoszącą się z potężnych alei lipowych rosnących nieopodal.

Bezkresne, falujące na wietrze łąki ciągnące się aż po horyzont, pozornie niedbale rozrzucone to tu, to tam srebrzące się w promieniach słońca jeziora, a pośrodku tego krajobrazu sad wiśniowy. 19 hektarów przybranych białym kwieciem drzew tak pięknych, że potrafiły oczarować króla w wierszu Leśmiana. W takich okolicznościach przyrody, w idealnej symbiozie z otaczającą naturą koegzystują rodziny pszczele zamieszkujące Pasiekę Wiśnia. Nie jesteśmy w stanie stwierdzić ze stuprocentową pewnością, czy czerpanie nektaru z kwiatów będących natchnieniem dla tak wielu poetów, jest dla pszczół równie inspirujące, ale jakość pochodzących z tej pasieki dóbr może wskazywać, że jednak tak. Cytując za Konstantym Ildefonsem Gałczyńskim: “Gdy ci się kiedyś przyśni na przykład gałązka wiśni, to wiedz, że to znaczy szczęście”. Taki właśnie miód produkowany jest w tej pasiece: dający szczęście.

Położona w zaciszu Pojezierza Gnieźnieńskiego, z dala od miejskiego zgiełku, gdzie niezmąconą działalnością człowieka ciszę zakłóca jedynie Matka Natura szumem wiatru w koronach brzóz otaczających pasiekę i bzyczeniem pszczół wśród miłków wiosennych, wonnych fiołków, miodunek, ciem i sasanek oraz innych nektarodajnych roślin. W pasiece zamieszkuje nie mniej niż 30 rodzin pszczelich. Okresowo znajdują się na niej również odkłady pszczele.
Pozyskiwany miód z pasieki brzoza to wiosenny oraz letni wielokwiatowy.

Kiedy idzie o budowę pasieki, Nizina Wielkopolska okazuje się nie taka płaska, jak ją malują. Postawienie uli na zwykłej skarpie może przysporzyć wielu trudności, a w takich warunkach właśnie powstawała Pasieka Gałczynek. Nachylenie terenu nie grało jednak roli, kiedy zobaczyliśmy widok rozciągający się z tego pozornie niewielkiego pagórka: dolina obrosła niezliczoną ilością drzew robinii akacjowej. Obecnie żyje tam 45 pni pszczelich.
Pozyskiwany miód z Pasieki Gałczynek to akacjowy oraz późny wielokwiatowy.

Zdecydowanie najmłodsza spośród wszystkich pasiek Kwiecińskich, bo założona w 2015 r., ale działająca nie mniej prężnie niż każda inna, dzięki zamieszkującym ją trzydziestu trzem rodzinom pszczelim. Wiedzie do niej malownicza, wijąca się między rozlewiskami droga, wzdłuż której rozciągają się szpalery drzew: strzelistych topoli, rozłożystych kasztanowców, sprężystych leszczyn i wierzb zwieszających się nad nią ciężko kaskadami liści. Zwieńczona łąką czarującą bogactwem mniszków, konieczny, bławatków i chabrów, na której to właśnie stoją ule. Rozsiane wokół łowiska rybne zapewniają pszczołom stały dostęp do wody.
Pozyskiwany miód z tych terenów to rzepakowy – mniszkowy oraz sezonowo gryczany

Jak w życiu człowieka, tak w życiu pasieki – nie wszystko może być stałe i nie każdej pasiece dane jest zapuścić korzenie. Ale tam dom mój, gdzie facelia moja. Licząca – w zależności od zapotrzebowań – od 30 do 60 uli pasieka na facelii prowadzi koczowniczy styl życia, a pszczela osada powstaje tam, gdzie zostanie zasiana ta nektarodajna roślina. Decyzja o założeniu pasieki na facelii nigdy jednak nie jest spontaniczna, wymaga zgody właściciela uprawy, i przygotowania terenu pod rodziny pszczele. Wybór zapylaczy mających zasiedlić faceliową pasiekę również nie jest przypadkowy. Do obsłużenia tak ogromnych połaci urodzajnych pożytków konieczne jest wyselekcjonowanie najsilniejszych przedstawicieli pszczelich rodzin. Ale choć wiele z tą faceliową pasieką zachodu, jej owoce są nie do przecenienia. Za możliwość czerpania z tak bogatych w nektar, ametystowych pożytków pszczoły zawsze odwdzięczają się wyjątkowym miodem. Pozyskiwany miód z naszej wędrownej pasieki to czysta facelia.

Na skraju liściastego, kołysanego wiatrem lasu, stoi 45 siedemdziesięcioletnich uli, od ponad 40 lat, zapatrzonych w taflę pobliskiego jeziora. Ule zbudowane własnoręcznie przez Kazimierza Kwiecińskiego dają dom ciężko pracującym w sezonie miodowym zapylaczom , zbierającym bez wytchnienia nektar z leśnych kwiatów. Miód leśny z dodatkiem spadzi pozyskiwany z Pasieki Piaśnica, oddaje w pełni słodycz sielskiego, roztaczającego się wokół niej krajobrazu, Jest to zdecydowanie najbardziej malowniczo położona pasieka spośród wszystkich, wchodzących w skład Pasiek Kwiecińskich, a pozyskiwany miód leśny z dodatkiem spadzi oddaje w pełni słodycz krajobrazu. 

Muzyka była miodem na serce Jerzego Waldorffa – wybitnego polskiego pisarza i znawcy muzyki, który część swoich najmłodszych lat spędził w małym dworku w wielkopolskim Rękawczynie. Niedaleko, bo zaledwie kilkaset metrów dalej położona jest kolejna z naszych pasiek. Pasieka Rękawczyn – Mieszcząca się w siedzibie orła bielika, składająca z 33 uli wielkopolskich pełnych – jest centrum produkcji całkiem nie metaforycznego, doskonałej jakości miodu leśnego, a brzęcząca pieśń ich mieszkańców rozbrzmiewa pośród okolicznych leśnych kwiatów od początku kwietnia do końca września. Jesteśmy głęboko przekonani, że nie tylko “muzyka łagodzi obyczaje”, ale miód z Pasieki Rękawczyn też.

Założona w 1980 roku, skryta w lesie, w niedalekim sąsiedztwie XIX-wiecznego parku mieści się Pasieka Słowikowo, dom dla 33 rodzin pszczelich. Ule zamieszkiwane przez rodziny pochodzą ze sprawdzonej i bliskiej ideału partii stworzonej przez Kazimierza Kwiecińskiego w 1950 roku
  Do pasieki prowadzi kręta, wyboista droga, ale czyż nie per aspera ad astra? Trudy w dotarciu do niej w pełni rekompensuje jej położenie, zapewniające komfort nie tylko pszczołom, ale też pszczelarzom, którzy w szczycie sezonu mogą choć na chwilę skryć się pomiędzy drzewami przed palącym słońcem i zapomnieć o ekstremalnych warunkach panujących poza tym wyjątkowym, niesłychanie wietrznym miejscem, gwarantującym orzeźwiający powiew wiatru nawet przy temperaturach powyżej 30 stopni. Być może to właśnie te komfortowe warunki i specyficzne usytuowanie dają niezwykłą siłę wszystkim zamieszkującym tę pasiekę rodzinom pszczelim, co znajduje odzwierciedlenie w jakości pozyskiwanych z niej miodów, a mowa tutaj o miodzie leśnym jak i w niektórych sezonach gryczanym.

Pośród łąk i polan upstrzonych gęsto polnymi kwiatami stoi 30 uli, wyposażonych w ramki typu wielkopolskiego, składających się na pasiekę “Braci śpiących”. Kto 10 lipca próbował rozszyfrować, jakie są nadzieje na słońce na kolejne tygodnie lata, powinien braci śpiących kojarzyć. Pasieka ta jest kolejną spod szyldu Kwiecińskich, czerpiącą pełnymi garściami z naturalnego bogactwa Pojezierza Gnieźnieńskiego. Sąsiadujące z pasieką jezioro nie tylko stanowi wodopój dla zamieszkujących tam zapylaczy, ale jest też nieocenionym źródłem wody niezbędnej do wychowu czerwiu. Pamiętajmy też, że o ile dwóch śpiących braci nie zawsze prawdę nam powie, tak pszczoły wyposażone w doskonały zmysł meteorologiczny, radzą sobie z odczytywaniem prognoz wyśmienicie i dzięki wyczuwaniu nawet minimalnych wahań ciśnienia atmosferycznego, potrafią zaplanować swoje wyloty po nektar o odpowiednich porach dnia tak, aby chociażby uniknąć deszczu. Pszczoły z rodzin zamieszkujących pasiekę “Bracia śpiący”, “wypasane” na nektarze ze wszystkiego, czym obrodzi okoliczna łąka, są doskonałymi producentami miodu wielokwiatowego oraz pyłku pszczelego.